Zaproś pszczoły do ogródka i ratuj planetę! Tekst konsultowany z dr biologii Justyną Kierat
Tekst konsultowany z dr biologii Justyną Kierat.
Autorką bloga „Pod Kreską” oraz strony na Facebooku „Żołna na łowach”.
Autorką książek „Pszczoły miodne i niemiodne”, „Ryjcio”,
„Edukolorowanka obserwatora ptaków”,
„Mrówki małe i duże”


Zapylaczami mogą być przeróżne owady, od muchówek, przez
chrząszcze, po osy i motyle. Na pierwszy plan wysuwają się jednak pszczoły,
które zarówno jako dorosłe owady, jak i larwy czerpią swój pokarm (pyłek i
nektar) z kwiatów. Są niezwykle efektywnymi zapylaczami, a ich relacje z
roślinami kwiatowymi na przestrzeni milionów lat mocno wpłynęły na to, jak dziś
wyglądają kwiaty, które znamy.
Już teraz powstają drony zapylające, jednak nie zastąpią one pszczół. Pszczoły
oprócz swoich zasług w zapylaniu stanowią pożywienie różnych gatunków zwierząt,
a w ich gniazdach rozwijają się różne organizmy, więc konsekwencją ich
wyginięcia mogłaby być śmierć innych stworzeń. Ponadto drony kiedyś przecież
się zniszczą, a wtedy skończą jako kolejne śmieci na wysypisku.
Nie każdy potrafi odróżnić osę od pszczoły, tymczasem w
Polsce mamy aż 470 gatunków samych pszczół! W dodatku większość wcale nie
produkuje miodu, ani nie mieszka w ulach.
Na przykład pszczolinka napiaskowa (i inne gatunki pszczolinek, których w
Polsce żyje blisko 100) wykopuje sobie norki w… ziemi!
Obrostka letnia ma wielkie szczoteczki na nogach, a jej niemiecką nazwę
Hosenbiene można przetłumaczyć, jako „pszczoła w spodniach”.
Murarka muszlówka zakłada gniazda w pustych muszlach ślimaków.
A koczownice podrzucają jajka do gniazd innych pszczół – zupełnie, jak kukułki!
Musicie przyznać, że świat owadów jest bardzo fascynujący…
Czy możemy coś zrobić, by pomóc chronić tak niesamowite i niezbędne dla naszego
życia zwierzęta? Oczywiście!
Na pewno spotkaliście się w sieci z zachętą do budowania hoteli dla owadów. Jednak… nie przyda nam się willa, gdy nie mamy nic do jedzenia. Zanim zbudujemy dom musimy mieć dla owadów kwiaty, których pyłkiem i nektarem będą się mogły pożywić.
Jakie kwiaty wybrać? Czy wystarczy kupić pierwszą lepszą
mieszankę łąki kwietnej miododajnej?
Przy wyborze nasion musimy kierować się tym, by nasza przyszła łąka kwietna nie
tylko była śliczna, ale przede wszystkim dała jedzenie zapylaczom.
Wejście na nieużytek i wybicie rodzimej flory, by posadzić łąkę z roślin
ozdobnych, obcych dla tego środowiska nie jest dobrym pomysłem. Nie wszystkie
polskie pszczoły będą w stanie pobierać pokarm z roślin obcych.
Niebezpieczeństwo stanowi także potencjalna inwazyjność roślin. Dobrym
przykładem jest tu nawłoć kanadyjska, którą sprowadzono do Europy jako roślinę
ozdobną. Produkuje dużo nektaru i
kwitnie późno w sezonie, dzięki czemu zapewnia pożywienie pszczole miodnej, gdy
już mało roślin kwitnie. Dlatego była chętnie dosiewana przez pszczelarzy, by
zapewnić więcej pokarmu ich podopiecznym. Niestety nawłoć się bardzo rozsiewa i
wypiera inne rośliny. Zamiast różnorodnej łąki, powstają „monokultury” nawłoci.
Z nawłoci czerpie pożywienie część gatunków mniej wybrednych zapylaczy, jednak
pozostałe cierpią na braku rodzimych kwiatów, które stanowiły ich pożywienie.
Nawet dla tych pszczół, które mogą korzystać z nawłoci, jak miodne czy
trzmiele, poza sezonem kwitnienia jej łany są „zieloną pustynią”, przez co
muszą szukać pokarmu gdzie indziej. Nie zawsze jest to łatwe, bo wiele dzikich
pszczół nie oddala się więcej niż kilkaset metrów od swojego gniazda.
Dlatego ważna zasada przy tworzeniu łąki kwietnej to – wybieraj rośliny nieinwazyjne,
a najlepiej rodzime!
Kupując nasiona wybierajmy takie rośliny, które pszczoły miałyby, gdyby nie to,
że człowiek postawił miasto i skosił trawnik. Mogą być to np. żmijowiec
zwyczajny, cykoria podróżnik czy jastrzębiec. Musimy dbać o różnorodność naszej
łąki, ponieważ różne pszczoły mają różne przyzwyczajenia i posianie, np. tylko
samej facelii nie spodoba się zbyt wielu gatunkom.
Nie trzeba też kupować specjalnie nasion – równie dobrze można przestać kosić
trawnik i zobaczyć, jakie rośliny same wyrosną – ewentualne rośliny inwazyjne
wyrywać, a pozostawiać rodzime gatunki, które „same do nas przyszły”. Jak
rozpoznać, jaki gatunek jest rodzimy? Warto pobrać na telefon aplikację do
rozpoznawania roślin, np. Flora Incognita, gdzie znajdziemy opis
sfotografowanej przez nas rośliny i informację o jej pochodzeniu. Warto także
zostawić część ogrodu bez naszej ingerencji, gdzie nie grabimy liści ,leżą
szyszki – to siedliska życia dla wielu organizmów.




Jak? Materiały potrzebne do budowy to:
- rurki trzcinowe, bambusowe, rdestowcowe czy z innych pustych w środku łodyg roślin, lub klocki nawierconego drewna o długości co najmniej 15cm oraz średnicy 3-8mm (za duża średnica rurki może zniechęcić pszczoły do zamieszkania takiego domku, bo wiąże się z o wiele większą pracą przy jej zalepianiu). Rurka powinna być od strony wnętrza domku ślepo zakończona.
- Coś, w co włożymy rurki. Oczywiście możemy zbudować drewnianą konstrukcję, ale wtedy trzeba takie drewno zabezpieczyć w sposób bezpieczny dla pszczół przed działaniem czynników atmosferycznych. Łatwiejsze może się jednak okazać rozejrzenie po domu i wykorzystanie tego, co mamy. Jeśli robimy konstrukcję z drewna możemy zbudować daszek, by zmniejszyć szansę na dostanie się wody do rurek. Jeśli materiał na gniazda dla pszczół będzie zawilgocony i zacznie pleśnieć, to na pewno nie zachęci żadnej pszczoły do zamieszkania w naszym domku.
Na koniec dobrze jest przymocować siatkę o oczkach wielkości ok. 1,5cmx1,5cm, by przez przypadek nie zapewnić gryzoniom i ptakom stołówki w postaci larw naszych pszczół.
Gdzie zawiesić domek? Wystarczy już nawet kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią – najlepiej na wysokości talii lub piersi (choć niektórzy wieszają domki na balkonie mieszkając na 5 piętrze i też pszczoły je zamieszkują).
Najlepiej, by wylot rurek był skierowany w stronę południowo wschodnią, dzięki temu słońce będzie przygrzewało na wejścia do gniazd, a pszczoły będą mogły ogrzać się, by móc latać. Musimy wybrać miejsce, w którym nie jest ani za gorąco, ani zbyt cieniście – pszczoły lubią ciepło, ale zawsze warto zachować umiar.
Możemy kupić w sklepie ogrodniczym kokony pszczół murarek, jeśli nie chcemy czekać na dzikie pszczoły, natomiast lepiej jest poczekać na dzikie pszczoły, a tym samym wesprzeć lokalne pszczele populacje. Ja poczekałam na dzikie pszczoły i już po 7 miesiącach zobaczyłam zalepione wejścia. Nie zniechęcajcie się czasem czekania, czasem potrafi minąć kilka sezonów, zanim przylecą do nas pszczoły!



Gdy mamy już wszystkie rurki zalepione, można także dołożyć kolejny domek.
Pamiętajmy jednak, żeby nie przesadzić z ich ilością – ich mieszkańcy muszą się
przecież wyżywić w bezpośredniej okolicy.
Czy zamieszkany domek można przestawiać? Tak, ale nie zawsze. Domku nie
przestawiamy w czasie latania pszczół, bo zapamiętują one lokalizację swojego
gniazda i mogłyby mieć problem z odnalezieniem go w nowym miejscu. Natomiast w
zimie można przenieść domek w inne miejsce ogrodu. Jeśli przeprowadzamy się
gdzieś blisko (np. w tym samym mieście), także można taki domek zabrać, jednak
jeśli planujemy wyjazd gdzieś dalej, lepiej nie zabierać pszczół ze sobą.
Gatunki żyjące w danym miejscu mogą nie znaleźć optymalnych warunków do życia w
zupełnie innej okolicy, a jeśli w nowym miejscu mieszkają już przedstawiciele
ich gatunku to takie przeniesienie będzie ingerencją w pszczelą pulę
genetyczną. Lepiej stary domek zostawić tam gdzie jest, a w nowym miejscu zadbać
o siedlisko przyjazne pszczołom, a potem postawić drugi domek.
Popularnym tematem w kwestii pomocy pszczołom są także poidełka. W praktyce
jednak nie zauważyłam, by piły z nich inne zwierzęta niż ptaki. Pszczoły
samotnice nie potrzebują pić czystej wody, ponieważ pobierają ją wraz z
nektarem z kwiatów. Jeśli chcesz napoić pszczoły zasadź im kwiaty! Poidełko warto
postawić, by w te upalne dni jeże i ptaki mogły ukoić pragnienie, jednak
zadbajmy o to, by ich brzegi nie były strome – ewentualna pszczoła miodna,
która przyleci się napić, będzie mogła wyjść i nie utonie. Pszczoły miodne używają
wody m.in. do chłodzenia swojego gniazda w gorące dni.
Jak zachować się w obecności pszczoły? Przede wszystkim nie panikować – w
stresie możemy zacząć wymachiwać rękami i niechcący uderzyć owada, co może być
odebrane przez niego, jako atak z naszej strony. Często paraliżuje nas lęk, gdy
owad lata nam przed twarzą, a on.. po prostu nas ogląda, bada kim jesteśmy!
Najlepiej jest wtedy zastygnąć w bezruchu i poczekać aż odleci.
Użądlenie może się zdarzyć, jeśli idąc np. po łące, niechcący przyciśniemy czy
uderzymy owada (pszczołę lub osę). Pszczoły miodne i społeczne osy bronią też
swoich gniazd. Osy społeczne gniazdują czasem w ziemi, np. w nieużywanych
norach gryzoni, i nadepnięcie takiego gniazda może je sprowokować. Niezwykle
łagodne klecanki mogą przyklejać swoje gniazda do łodyg roślin. Można je
obserwować z bliska, ale jeśli potrąci się gniazdo, będą go bronić. Takie
sytuacje zdarzają się rzadko, a
pojedyncze użądlenia zazwyczaj nie są niebezpieczne dla zdrowia (choć
nie są przyjemne). Jeśli jednak jesteś alergikiem, powinieneś mieć przy sobie
wstrzykiwacz z adrenaliną, który kupisz w aptece na receptę – jeśli dojdzie do
wstrząsu anafilaktycznego uratuje Ci to życie!


- Rzadziej kośmy trawniki
- Nie stosujmy pestycydów
- Siejmy rodzime kwiaty miododajne, sadźmy drzewa
- Zostawiajmy fragmenty ogródków bez naszej ingerencji
- Stawiajmy hotele dla owadów
- Edukujmy innych
------
Zdjęcia owadów pochodzą ze stron:
- https://justynakierat.wordpress.com/bio/blog/
- https://www.facebook.com/justyna.kierat.blog/
Zdjęcia domków stanowią moją własność.
Komentarze
Prześlij komentarz